Blog > Komentarze do wpisu

Pierwsza miłość, ostatnie posługi - Ian McEwan

Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2009

To nie jest mój pierwszy kontakt z McEwanem. Bardzo podoba mi się jego styl, chłodny, elegancki, a zarazem pełen pasji. Najlepsza jest (nie będę oryginalna) Pokuta, ale równie dobre - Amsterdam, Dziecko w czasie, Niewinni, nieco może słabsze Przetrzymać tę miłość i Na plaży Chesil. Przede mną jeszcze, omawiany na wielu blogach, Betonowy ogród oraz Sobota i Ukojenie.

Nie wiedziałam, że McEwan debiutował opowiadaniami, wydanymi w tym właśnie zbiorku. Odkryłam to dopiero teraz, po ich przeczytaniu. I jestem zdumiona, jak dojrzałe już wtedy było jego pisarstwo. W tym wypadku trudno mówić co prawda o uroku, jaki rzuca na czytelnika, bardziej jest to porażenie. Porażenie zarówno doskonałym warsztatem, jak i doborem tematów: mrocznych, ostrych, perwersyjnych, kontrowersyjnych, naturalistycznych, czasem surrealistycznych. McEwan zdaje się nie bać żadnego tematu, nie ma żadnych tabu. Trudno się otrząsnąć po tak piorunującej dawce.

McEwan bierze pod lupę temat obsesji (skąd się w nas biorą, czy siedzą w każdym z nas?), temat kat - ofiara, niewinne dziecko - wykorzystujący je dorosły; dewiacje pojawiające się jak narośl w umysłach zwyczajnych, z pozoru normalnych ludzi;  obsesyjne, złe myśli rodzące się w głowach gospodyni, "normalnego" męża, przeciętnego nastolatka; konsekwencje zepchnięcia na margines ludzi nieco innych, naznaczonych na przykład brzydotą, czy jakimś innym piętnem... Pisarz niczym nie ogranicza swojej obsesyjnej wyobraźni, aż strach się bać i przerzucać kolejną kartkę z lęku przed tym, czym może zakończyć się niewinnie rozpoczynające się opowiadanko. Efekt opowiadań wzmacnia to, że pisane są zazwyczaj w pierwszej osobie i często prostym, lakonicznym językiem, przez co silnie odczuwamy, że tak, to zło może tkwić w każdym z nas. Interesujące są także środowiska społeczne, w których McEwan umieszcza akcje opowiadań, wewnątrz których zło się rodzi, wykluwa, rośnie - małe miasteczko, przedmieścia Londynu, dzielnice robotnicze, ale także rodzina inteligentów, czy środowisko artystów teatralnych...

W pierwszym opowiadaniu Stereometria zajęty sobą intelektualista, o którym żona mówi: ty masz tylko w głowie te swoje książki. Grzebiesz się w przeszłości jak mucha w gównie oraz pogubiona i nie mająca celu w życiu Maisie, przeżywają kryzys małżeński. Myślę sobie - wokół mnie wiele jest takich oddalających się od siebie par. Padają okrutne, zamykające porozumienie słowa, czasem pojawiają się (nieudane) próby pogodzenia się... Podczas awantury Ona tłucze osobliwą pamiątkę rodzinną... On mści się okrutnie - odtwarza przedziwny eksperyment pradziadka, którym jest obsesyjnie zafascynowany - sztuczkę o znikającej płaszczyźnie. Makabryczny surrealizm - czym mogą grozić nasze złe myśli, które wymkną się spod kontroli...

W twórczości McEwana często pojawiają się wątek dorastania, tracenia niewinności dziecka. Szalona wyobraźnia plus gra hormonów to, w przypadku nastolatków, mieszanka piorunująca. Dorośli, jak sugeruje McEwan, nie zdają sobie sprawy z tego, czym żyją, jakie są ich nastoletnie dzieci. Ojcowie harują, żeby raz na jakiś czas dać dziecku jakieś kieszonkowe, a tymczasem taki bohater opowiadania pt. Domowym sposobem śmieje się w kułak ze swojego ojca-robotnika, bo sam lepiej "zarabia" kradnąc w sklepach. Ten przyjemniaczek ma kolegę, który wprowadza go w zakazany świat dorosłych i młodszą, niewinną siostrzyczkę... Temat wchodzenia w dojrzałość, pierwsze, nieumiarkowane próby bycia dorosłym i przechodzenia, w niekontrolowany sposób, na tę drugą stronę, ocieranie się o zakazy kulturowo-obyczajowe to powtarzający się motyw twórczości McEwana. Pisarz nie dokonuje analizy, niczego wprost nie nazywa, po prostu podąża tokiem myślenia 14-letniego chłopca. Czy to możliwe, aby zwyczajny nastolatek pogardzał wszystkim, co nie należy do wąskiego zbioru zainteresowań dorastających chłopców? Czy obsesyjne myśli o jak najszybszym przekroczeniu progu dorosłości są tak powszechne i tylko krok może dzielić większość nastolatków od....czego? - patologii, kłamstwa, podstępu, upokorzenia, moralnego zepsucia? A jeśli nawet ocieranie się o takie doświadczenia (a może tylko fantazje) jest bardzo powszechne, to jednak przecież nie wszyscy zostaną dewiantami. Od razu rodzi się we mnie pytanie - czy można, i jak, temu zapobiec?

Opowiadanie Ostatni dzień lata uwodzi leniwą atmosferą małego miasteczka nad rzeką, po czym przeraża, szokuje zakończeniem, do którego autor w żaden sposób nas nie przygotowuje. Powolny nurt rzeki (motyw powracający w kilku opowiadaniach), spokój nudnego życia, szczególna wolność i sielanka pewnego upalnego lata skutecznie zwodzi czytelnika i czyni go bezbronnym, nie przygotowanym na finał. Osierocony przez rodziców, samotny chłopiec żyje w domu swojego brata, będącym czymś w rodzaju komuny. Zaprzyjaźnia się z ciepłą i dobrą Jenny, która w jego życie wprowadza normalność, stałe rytuały, zwyczajne rozmowy; zaczyna prowadzić cały dom, dbać o jedzenie, sprzątanie, ubranie i po prostu matkować zarówno chłopcu, jak i malutkiej Alice, córeczce jednej z sublokatorek. Choć inni traktują Jenny jakby była poza nawiasem, jakby nie była taka sama jak oni wszyscy, dla niego jest najlepszą przyjaciółką. Dużo czasu spędzają pływając łódką po rzece....aż do ostatniej niedzieli przed rozpoczęciem szkoły. Czy coś nas może przygotować, ostrzec przed nieodwracalnym okrucieństwem losu?

W kolejnym, chyba najbardziej wstrząsającym, opowiadaniu pt. Motyle znów pojawia się motyw rzeki, która teraz zmienia się w ponury, złowieszczy kanał, w jakiejś nieciekawej dzielnicy Londynu. McEwan w podstępnym, mistrzowskim stylu ukazuje patologiczną logikę umysłu seksualnego dewianta. W ten sposób, jakby bez naszego przyzwolenia, dajemy się wciągnąć w przerażającą spowiedź, której świadomie wolelibyśmy nigdy nie poznać....

W innym, doskonałym opowiadaniu Rozmowa z człowiekiem z szafy McEwan, z brutalną - bo jakżeby inaczej - szczerością - wchodzi w świat dorosłego mężczyzny, który nie miał szansy na wydostanie się z koszmaru dzieciństwa (a właściwie z łona matki), w gruncie rzeczy pozostając emocjonalnym i społecznym niemowlęciem. Spójrzcie, do czego może doprowadzić patologiczna nadopiekuńczość matki! Znów przerażające, wnikliwe studium umysłu mężczyzny (nazywanego przez swego prześladowcę Wypłoszem), który skazany został na zupełne niedostosowanie i, po paru koszmarnie nieudanych próbach wejścia w "normalne" społeczeństwo, coraz bardziej pragnął izolacji i bezpieczeństwa, której tylko częściowo mógł zaznać w specjalnym ośrodku, a potem podczas krótkiego pobytu w więzieniu. Nie chcę być wolny. Dlatego zazdroszczę niemowlętom, które widzę na ulicach, pozawijane na rękach matek. Chciałbym być jednym z nich. (...) Dlaczego muszę chodzić, pracować, gotować sobie i wykonywać setki czynności, które należy powtarzać codziennie, żeby utrzymać się przy życiu? Ech.... pewnie każdy czasem marzy o możliwości przeżycia, choćby na chwilę, takiego regresiku :). Motyw bezbronnego, osieroconego chłopca i wykorzystującej go, zaspokajającej swoje perwersyjne przyjemności kobiety, pojawia się również w innym miejscu, w opowiadaniu pt. Przebrania.

Z kolei w tytułowym opowiadaniu Pierwsza miłość, ostatnie posługi McEwan zaskakuje chyba najbardziej. Każdy z nas zna stereotyp pierwszej miłości, z definicji zmysłowej, szaleńczej i radosnej eksplozji zmysłów. Czy naprawdę ten stan fizycznego zbliżenia tak bardzo podobny jest letargowi, że może wybudzić nas z niego tylko jakieś doświadczenie bliskie śmierci?

Konfrontacja ze śmiercią, brutalnością życia, dewiacjami chorych umysłów - tych opowiadań nie można nazwać przyjemnymi, całe to zło diabelnie wciąga, żeby za chwilę zaskoczyć, wstrząsnąć. Pozostaję pod wrażeniem... Polecam, ale chyba lepiej jest je poznawać je bez uprzedniego nastawienia się na ten typ lektury, tak z zaskoczenia, nagle, bez czytania o nich czegokolwiek przedtem. Wobec tego, nie czytajcie tego, co wyżej napisałam ;-) Albo jak chcecie, na własną odpowiedzialność ;-).

Moja ocena: 5/6

sobota, 07 listopada 2009, awita22

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do notki:
Komentarze
2010/01/31 23:27:26
Temat obsesji...Tym mnie zaintrygowałaś :) Bo moja nowa obsesja to włoska obsesja :)
-
Gość: awita22, acw118.internetdsl.tpnet.pl
2010/02/01 17:26:37
Włoska obsesja - czyli co takiego? :)
Aktualnie czytam