Blog > Komentarze do wpisu

Panowie herbaty - Hella S. Haasse

Sześć wakacyjnych lektur

Tym razem pakowałam się w pośpiechu, do końca mając na głowie tysiące przedurlopowych spraw do załatwienia. Nie do końca przemyślałam zestaw wakacyjnych lektur, zdając się bardziej na przypadek. Pojechałam na dwa tygodnie nad morze, marząc o wygrzewaniu się na plaży z dobrą lekturą w ręku. Na czternaście dni pobytu, aż siedem było pochmurno-burzowo-deszczowych, a jeden dzień to koszmarny tropikalny upał (przyznam szczerze, że odważyłam się wyjść z domu dopiero koło 18). Aura co prawda sprzyjała w zasadzie czytaniu, ale miałam kiepski nastrój nie mogąc do końca nasycić się widokiem morza, ciepłym piaskiem itd. W związku z tymi pogodowymi huśtawkami narodziło się we mnie takie powakacyjne postanowienie: nigdy więcej nie wyjeżdżać nad morze w lipcu. Kilka dni w miarę słonecznych przeznaczyłam częściowo na czytanie, częściowo na opalanie i spacery, no a te deszczowe w większości na lekturę. Tylko co to za przyjemność siedzieć w pomieszczeniu słuchając bębniącego deszczu, nawet jeśli książka jest arcyciekawa ... Znalazłam sobie (jak zwykle zresztą) ulubiony kącik do czytania, a była to tym razem bujana ławka pod daszkiem, z której korzystałam wtedy, kiedy nie lało zbyt mocno.

Do torby włożyłam te książki, które w ostatniej chwili wpadły mi w ręce, a sądziłam, że są tzw. pewniakami (znani autorzy, ulubione klimaty). Z siedmiu zabranych pozycji ("Panowie herbaty" Helli Haasse, "Stróż świtu" Zimlera, "Pan Mani" Jehoszui, "Nowe życie" Pamuka, "Historia Edgara" Wroblewskiego, "Droga do domu" Rose Tremain, "Ada albo Żar" Nabokova), nie udało mi się przeczytać jedynie "cegły" Nabokova - a bardzo ona mnie kusi... W sumie cieszę się z dobrego wyboru, tym bardziej, że trafiła mi się książka, która ma wielkie szanse zostać moją lekturą roku 2010 ("Pan Mani" Awrahama Jehoszui).

Urlop zaczął się przy tropikalnej pogodzie, więc na pierwszą lekturę wybrałam, opartą na źródłowych dokumentach, powieść "Panowie herbaty" nieznanej mi dotychczas pisarki Helli S. Haasse, opowiadającą o holenderskiej kolonizacji Jawy. Jej książki od jakiegoś czasu wydaje oficyna Noir sur Blanc. Historia kolonizacji, atmosfera tropików - to jest to co bardzo lubię i do czego w powieściach chcę wracać. Ten klimat za mną "chodził", a dotychczas zachwyciły mnie najbardziej "Kalimantan" Godshalka (o Borneo), "Stroiciel" Masona (o Birmie). Również powieść pani Haasse nie rozczarowała mnie, choć jej styl jest dość chłodny, oszczędny, a ja jestem wielbicielką prozy emocjonalnej, magicznej, metaforycznej :). Z jednej strony to dobrze, że autorka część spraw pozostawia niedopowiedzianych, nie interpretuje do końca wszystkiego, zostawiając wiele wyobraźni czytelnika, z drugiej strony czułam jednak niedosyt. Na przykład w książce zabrakło mi kobiecej perspektywy, kobiecego obrazu świata kolonii, a portret kobiety, holenderskiej osadniczki jest skąpy, nie do końca satysfakcjonujący. Owszem, poznałam męski punkt widzenia głównego bohatera, plantatora Rudolfa Kerkhovena (głównie na podstawie prowadzonej z rodziną korespondencji), jego ambitne przedsięwzięcia oraz problemy związane z prowadzeniem plantacji herbaty i chinowca (arcyciekawe zresztą), a także politykę ą kontaktów z tubylcami oraz  walkę o władzę pomiędzy kilkoma rodami kolonizatorów. Świetnie udokumentowany został męski świat plantatorów, budowanie holenderskiego imperium finansowego i terytorialnego. Kobiety pozostają w tle, ich problemy są owiane tajemnicą, nie do końca zbadane. Może tak powinno być :).

W sumie ciekawa jestem innych książek pani Haasse, żeby móc wyrobić sobie o jej pisarstwie bardziej zdecydowaną opinię. Rzeczywiście, jak gdzieś wyczytałam, jej styl ma coś wspólnego ze stylem Doris Lessing - jeśli chodzi o oszczędność słów i dystans emocjonalny to na pewno.

Moja ocena: 4,5/6

Panowie herbaty, Hella S. Haasse, Wydawnictwo Noir sur Blanc 2010

poniedziałek, 09 sierpnia 2010, awita22

Polecane wpisy

  • Lektura porzucona - Waltenberg, Hedi Kaddour

    Wydawnictwo Literackie Kraków 2009 O Boże, co za męczarnia! Po raz pierwszy od nie wiem już jak długiego czasu porzuciłam książkę - po mniej więcej 240 stronach

  • Słownik Maqiao - Han Shaogong

    Wydawnictwo Świat Książki 2009, seria Lemur Han Shaogong jest wybitnym chińskim powieściopisarzem, eseistą i tłumaczem. Słownik Maqiao jest pierwszą powieścią t

  • Droga do domu - Rose Tremain

    I ostatnia pozycja z wakacyjnego zestawu moich lektur - "Droga do domu" Rose Tremain. Gdybym wcześniej znała temat powieści, to pewnie zawahałabym się, czy to k

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Aktualnie czytam