Pamiętnik

wtorek, 16 lutego 2010

Ze znacznym opóźnieniem, ale jednak zrobiłam podsumowanie czytelnicze 2009 roku. Przeczytałam 45 książek, co uważam za całkiem niezły rezultat, mimo że w końcówce roku (listopad/grudzień) nie czytałam praktycznie nic (patrz: Przeczytane 2009).

Co wybierałam w tym roku?

Byłam wierna autorom uznanym, których już znam i lubię/cenię (Atwood, McEwan, Oates, Shalev, Kiran Desai, O'Connor, Ishiguro, Ghosh, Coetzee, McCall Smith, Chevalier, Akunin, Somoza, Zafon, Amy Tan, Suskind) i w większości nie rozczarowałam się; mistrzostwo potwierdzili zwłaszcza Zeruya Shalev ("Po rozstaniu" to chyba najlepsza jej książka), Ian McEwan (znakomite debiutanckie opowiadania), Joyce Carol Oates (bardzo dobra "Córka grabarza"), Margaret Atwood ("Kocie oko") oraz Amitav Ghosh ("Żarłoczny przypływ"). Nieco mniej entuzjastycznie odniosłam się do kolejnych książek Amy Tan ("Ratując ryby od utonięcia"), Tracy Chevalier ("Płonął ogień twoich oczu") i Somozy ("Szkatułka z kości słoniowej").

Rynek wydawniczy pełen jest nowych pisarzy, bestsellery płyną do nas szerokim strumieniem, więc i ja dałam się skusić...  I cieszę się bardzo, bo odkryłam kilka świetnych książek i kilku znakomitych, nowych dla mnie autorów: "Kradnąc konie" Pettersona, "Pchli pałac" Elif Safak, "Gdybym ci kiedyś powiedziała" Judy Budnitz, "Lektora" i "Powrót do domu" Schlinka, "Groteskę" Kirino, "Kochanków mojej matki" Hope'a, a zwłaszcza "Vitę" i "Tak ukochaną" Melanii Mazzucco. Jestem pewna, że  Mazzucco to pisarka wielkiej klasy i cieszę się, że wkrótce ukaże się jej nowa książka. Czekam również z niecierpliwością na "Bękarta ze Stambułu" Elif Safak, zapowiadanego przez WL już w zeszłym roku...  Za nieco przereklamowane uznałam "Gargulca" Davidsona i "Sól i szafran" Kamili Shamsie.

Jak zwykle dużo moich książek to literatura anglosaska (aż 19). Ale w ubiegłym roku sięgałam także po (peryferyjną dotąd dla mnie) literaturę włoską, czyli Melanię Mazzucco i Alessandro Baricco oraz niemiecką (Bernharda Schlinka i opowiadania Suskinda) - były to prawdziwe odkrycia. Zmalało moje zainteresowanie literaturą hiszpańskojęzyczną i iberoamerykańską, którą kiedyś czytałam namiętnie. W 2009 roku przeczytałam tylko: jedną książkę Somozy, "Grę anioła" Zafona i "Za worek kości" Katalończyka Baulenasa oraz - z literatury portugalskiej - znakomite "Puste spojrzenie" Peixoto. Mam jednak wrażenie, że niedługo wrócę do literatury iberoamerykańskiej, jakoś za nią zatęskniłam ... Po macoszemu (niesprawiedliwie zapewne) traktuję literaturę środkowoeuropejską; rosyjska to tylko Akunin, a polska ... tylko jedna, skromniutka książka, kryminał Marka Krajewskiego. Za to inne kręgi kulturowe (zwłaszcza Azja) nadal niezmiennie mnie interesują i poszerzam znajomość tej (kiedyś bardzo egzotycznej) literatury, której stałam się prawdziwą wielbicielką.

Z wielką przyjemnością poznałam bliżej i doceniłam książki autorów pochodzących z Azji: Elif Safak ("Pchli pałac"), Amitava Ghosha (w tym roku "Żarłoczny przypływ"), Vikrama Chandry ("Miłość i tęsknota w Bombaju"), Kiran Desai (w tym roku "Brzemię rzeczy utraconych") oraz Khaleda Hosseiniego (na razie tylko "Tysiąc wspaniałych słońc"). Odkryłam także noblistę, Egipcjanina Nadżiba Mahfuza ("Opowieści starego Kairu") i zamierzam tę znajomość kontynuować.

Nie zawiodłam się na powieściach mojego ulubionego gatunku - pisanych z dużym rozmachem, biograficznych lub autobiograficznych, obejmujących rozległy zakres czasowy, powieściach o ludzkich losach (sagi rodzinne), osadzonych w konkretnych realiach kulturowych, społecznych, historycznych, geograficznych. Za najciekawsze uznałam przede wszystkim "Vitę" i "Tak ukochaną" Melanii Mazzucco, potem "Opowieści starego Kairu" Mahfuza, "Córkę grabarza" Oates, "Żarłoczny przypływ" Ghosha, "Pchli pałac" Safak, "Brzemię rzeczy utraconych" Kiran Desai, "Kochanków mojej matki" Hope'a, "Wyjście z Egiptu" Acimana oraz "Miasto odkupienia" Josepha O'Connora.

Ciekawe, że wśród wybieranych przeze mnie książek, tak dużą grupę stanowiły powieści portretujące jakieś miasto, które pełni rolę nie tylko tła, ale nadaje klimat całej powieści (Kair u Mahfuza, Aleksandria u Acimana, Johannesburg u Hope'a, Barcelona u Zafona i Baulenasa, Szanghaj u Ishiguro, Kabul u Hosseiniego, Nowy Jork w Kruku Rose'a, Stambuł u Elif Safak, Bombaj u Chandry, 18 wieczny Londyn u Chevalier). Bardzo lubię takie podróże....zarówno w przestrzeni, jak i w czasie. Baaardzo chciałabym się znaleźć kiedyś w Barcelonie, Aleksandrii, Kairze i - chyba najbardziej - w Stambule.

Nadal lubię powieści kobiece/feministyczne ("Córka grabarza" Oates, "Kocie oko" Atwood, "Po rozstaniu" Zerui Shalev), ale w ubiegłym roku przeczytałam także typowo "męskie" (jeśli książka może mieć płeć :-)) - "Kradnąc konie" Pettersona i "Śpiewające psy" McCanna. Mimo, że nie jestem fanką gatunku, odważyłam się dwa razy sięgnąć po typowy/nietypowy?, ale jednak kryminał ("Widma w mieście Breslau" Krajewskiego i "Lewiatan" Akunina), a w sporej grupie wybieranych przeze mnie książek pojawiały się wątki sensacyjno-kryminalno-detektywistyczne (np. u mistrza Ishiguro w "Kiedy byliśmy sierotami", w "Grotesce" Kirino, w cudownie ciepłym "Kredensie pełnym życia" Alexandra McCall Smitha i w słabiutkim niestety "Kruku" Rose'a).

Jednym z prawdziwych moich odkryć 2009 roku są .... opowiadania. Nie wiem jak dawno nie czytałam opowiadań, a tak naprawdę nadal pozostaję pod wrażeniem tych pisanych przez Cortazara :-). Tym razem trafiłam na prawdziwe perełki gatunku i naprawdę nie wiem, który zbiór bym wyróżniła: czy mistrzowskie w formie, eleganckie, odkrywcze opowiadania Suskinda ("Kontrabasista i inne utwory"), czy pełne namiętności, tętniące życiem, ale i tajemnicze Vikrama Chandry, czy też obsesyjne, groteskowe opowiadania mistrza makabry Iana McEwana. Do grupy opowiadań włączyłabym także mini-powieść "Jedwab" Alessandro Baricco - piękną, subtelną, bajkową, liryczną. Odkryłam więc na nowo opowiadania i zamierzam je czytać i czytać ... np. niedawno wydany drugi tom opowiadań Nabokova.

Ale, ale .... uwaga, uwaga! W końcu przechodzę do ostatecznego, acz wielce subiektywnego i niełatwego wyboru .... najlepszych książek 2009 roku!

Za książkę nr 1 i 2 uznałam TAK UKOCHANĄ oraz VITĘ Melanii Mazzucco za rewelacyjne połączenie dokumentacyjnej rzetelności, a nawet zacięcia archiwistycznego z umiejętnością oczarowania magicznym klimatem, pięknym stylem i językiem oraz mistrzowskim budowaniem postaci.
Nie wiem, jak ona to robi, ale pisze pięknie, porusza i wzrusza, uruchamia w niezwykły sposób moją wyobraźnię, dając poczucie, że opowiadaną przez nią historię i jej bohaterów można próbować poznać, interpretować na różne sposoby, ale do końca zrozumieć nie sposób... Melania Mazzucco daje czytelnikowi wybór i zdaje się mówić, że to, jak zrozumiesz jakąś historię zależy tylko od ciebie ...

Wyróżniłam ponadto:
"Po rozstaniu" Zerui Shalev za to, że potwierdziła swoją doskonałość pisząc kolejny raz o relacji kobieta-mężczyzna-dziecko tak niesamowicie prawdziwie, prawdziwie do bólu i do łez,

"Kradnąc konie" Pera Pettersona za cudowny, długo pozostający w pamięci, klimat skandynawskiego westernu i męskiej przygody,

"Żarłoczny przypływ" Amitava Ghosha za to, że tak umiejętnie połączył egzotykę historii gdzieś z krańca świata z wartościami ponadczasowymi, uniwersalnymi

oraz

"Eukaliptus" Murraya Baila za przepiekną historię miłosną w klimacie australijskiego realizmu magicznego.

Żałuję, że wielu książek nie zdążyłam omówić na blogu. Prawie po każdej lekturze potrzebna mi jest taka analiza i zebranie wrażeń, odczuć, myśli; niestety na spisanie wszystkich zabrakło mi czasu. Ale na szczęście mogę przynajmniej porównać swoje wrażenia z opiniami wyrażanymi na innych blogach, sporo na przykład czytałam o "Pchlim pałacu" i książkach Kamili Shamsie. Śpieszę teraz, żeby napisać kilka słów o ostatnich lekturach, np. o "Ojcobójcy" Martina Pollacka. Mam nadzieję, że 2010 rok będzie co najmniej równie owocny w świetne lektury, a czasu znajdę choć trochę więcej, aby omówic je w blogu...

 


poniedziałek, 02 listopada 2009

Spotkanie z Elżbietą Cherezińską w Teatrze Kamienica, 22.10.2009

Justyna Sieńczyłło i Emilian Kamiński oraz wydawnictwo Zysk i s-ka zorganizowali bardzo udany promocyjny wieczór literacki w piwnicy Warsza w teatrze Kamienica. Po raz pierwszy byłam w tym miejscu, podziwiając pieczołowicie odrestaurowane wnętrza warszawskiej przedwojennej kamienicy. Udało się to dzięki funduszom norweskim!  Wieczór wzbogaciła wystawa strojów, ozdób, przedmiotów życia codziennego (niektóre zrekonstruowane, wykonane z rogu) z okresu średniowiecza.

Lubię klimaty norweskie, lubię średniowieczne sagi i opowieści o Wikingach. Skandynawia fascynuje mnie od dawna, a Krystyna córka Lavranca Sigrid Undset to moja ulubiona książka. Pamiętam, jak bardzo podobały mi się kiedyś skandynawskie imiona...

Prowadzące spotkanie Joanna Laprus-Mikulska z pisma Bluszcz i Magdalena Gauer, literaturoznawca, zapewniały, że ten klimat pięknej, skandynawskiej sagi można odnaleźć w książce Elżbiety Cherezińskiej pt. Saga Sigrun. Jest to pierwsza część cyklu Północna droga, a zapowiadanych jest jeszcze kilka. Cherezińska jest też autorką dwóch innych interesujących książek: o łódzkim getcie i (Byłam sekretarką Rumkowskiego. Dzienniki Etki Daum) i literackiej biografii byłego ambasadora Izraela w Polsca, Szewacha Weissa pt. Z jednej strony, z drugiej strony.

Polka pisząca o średniowiecznej Norwegii? Wydawało mi się to niemożliwe. Zdziwiona słuchałam wyjaśnień dlaczego powieść autorka umiejscowiła w Norwegii, mimo że w niej wcześniej nie była. Okazuje się, że od dawna jest wielbicielką historii, a mąż zawodowo zajmuje się skandynawskim średniowieczem. Początkowo powieść miała dziać się na terenach kozackiej Siczy. Cherezińska wybrała jednak Norwegię, gdyż ... właśnie w Skandynawii kobiety były wyjątkowo na owe czasy niezależne, zupełnie inaczej niż na terenach zamieszkałych przez Słowian. Norwegię odwiedziła już po napisaniu książki, spędziła w niej z rodziną bodajże trzy (cudowne zapewne) miesiące!

Tak więc jest to książka o niezależnych, silnych kobietach, prawdopodobnie prekursorkach dzisiejszych feministek ;-). Gdy mężczyźni – Wikingowie wyruszali na swe słynne grabieżcze wyprawy, to kobiety czekały i rządziły w pozostawionych domach. Nie znały innego świata poza domem ojca i domem męża. Świat poznawały oczami mężów, słuchając ich opowieści, oglądając i dotykając pięknych, unikalnych, skradzionych przedmiotów-łupów. Książka pełna jest szczegółów opisujących życie codzienne średniowiecza. Dla autorki ważne było wierne odtworzenie urody przedmiotów codziennego użytku, detali strojów, ozdób, klejnotów; ten świat przedstawiony został bardzo precyzyjnie. Zaskakujące, że kultura życia wczesnego średniowiecza aż tak prywitywna wcale nie była.  Jak twierdzą znawcy tematu Wikingowie dbali np. o higienę (na wystawie widziałam np. męskie grzebyki z rogu, patyczki do zębów, łyżeczkę do uszu).

Opowiadając dalej o średniowiecznej Norwegii autorka zauważa, że to kobiety pełniły ogromnie ważną rolę w podtrzymywania ogniska domowego i zapewnienia mu stabilizacji i bezpieczeństwa. To one zawsze czekały na swoich ojców, mężów, synów, braci, wiedząc jak bardzo realne jest zagrożenie, że doskonały wojownik, ukochany mąż, zginie na jakiejś wyprawie, które trwały czasem miesiącami. Rodziło to konieczność nauczenia się samodzielności, niezależności, niespotykanej w innych kulturach. Kobiety norweskie miały pewien rodzaj wolności, mogły się rozwieść, gdyby małżeństwo się nie udało (kobietę reprezentował wtedy ojciec, brat, kuzyn; miała ona również pewne zabezpieczenie finansowe w postaci składanej w depozycie skrzyni pełnej złota). Był to przywilej na te czasy zupełnie wyjątkowy.

Pisarka stworzyła kilka barwnych, pełnokrwistych kobiecych portretów - portret głównej bohaterki powieści, Sigrun, matki, żony, babki; portret jej córki Gudrunn; portret wieszczki i zielarki Urd. Innej roli kobieta nie mogła pełnić: mogła być albo żoną, matką, albo zielarką, czarownicą, wieszczką. W Sadze Sigrun kobiety łączą nierozerwalne, tajemne, siostrzane więzi. Lubię taki klimat!

Jak mówi Cherezińska, w powieści chciała pokazać świat mężczyzn oczami kobiet. Najważniejsze rzeczy na świecie (wojny, podboje, zdobywanie środków do życia) był wówczas domeną mężczyzn. Pieśni, sagi średniowieczne pisane były przez mężczyzn i tylko z ich punktu widzenia. Magdalena Gauer zachwyciła się stylową pieśnią wojenną, w pięknej interpretacji Justyny Sieńczyłło. Rzeczywiście zabrzmiała bardzo autentycznie!

Skandynawia to nie tylko północny chłód. Okazuje się, że wyobraźnia autorki obdarzyła Wikingów dużym erotycznym temperamentem. Widziałam błyski w oczach prowadzących spotkanie pań, gdy mówiły o słynnych (ponad 10) scenach erotycznych, podobno niezwykle gorących... Na ten wieczór pani Justyna Sieńczyłło wybrała jedną z bardziej umiarkowanych: na występ przygotowała dość śmiałą, ale gdy zobaczyła reakcję męża, zrezygnowała z niej na rzecz innej, zapewniam, że również bardzo hmm...  zmysłowej.

Ciekawy był również wątek związany z dawnymi wierzeniami, obrzędami i ich zderzenie z nadchodzącą, nieuniknioną chrystianizacją. Podobno w skandynawskich wierzeniach kobiety i mężczyźni nie spotykali się po śmierci w tym samym miejscu: były dwa odrębne określenia na życie „po”.

Pisarka opowiedziała trochę trudnościach warsztatowych i pułapkach językowych, które czyhały na nią podczas pisania książki. Nie stylizowała się na język epoki, ale chciała używać języka pojęć, którymi Wikingowie mogli określać świat . Przyłapała się na tym, że używa np. słowa mechaniczny, czy opisuje czas za pomocą słów miesiąc, minuta, sekunda, a jeszcze wtedy (X wiek) nie było przecież zegarów. Kilkoro przyjaciół pomogło jej w wyłapaniu tego rodzaju pomyłek.

Dla Cherezińskiej historia jest tylko innym sposobem pokazania współczesności. Wydaje się być zafascynowana sagą jako formą literacką. Saga to jest coś co się dzieje, snuje, nie musi mieć początku, zakończenia i to jest w niej najpiękniejsze. Też tak uważam...

Wyposażona w te interesujące informacje zapewne będę bardziej uważna i chłonna podczas czytania Sagi Sigrun, a może i następnych powieści Elżbiety Cherezińskiej. Wydaje mi się także, że klimat książki udało mi się wyczuć (i polubić) we fragmentach czytanych przez p. Justynę Sieńczyłło. Fragmenty Sagi brzmiały poetycko, zmysłowo, świeżo i prosto zarazem.

Zaspokoiłam swoją ciekawość kim jest polska Sigrid Undset :-). Na pewno to kobieta pełna pasji, a jednocześnie ciepła i łagodna. 

W swoim egzemplarzu Sagi mam następującą dedykację:

Annie

(na piękne sny

bez zasypiania!)

Hmmm..... cóż to może znaczyć??? Chyba szybko muszę się przekonać!

A jeśli któraś z was czytała już Sagę, to chętna jestem wrażeń!

Pozdrawiam bardzo serdecznie autorkę bruliona be.el, dzięki której dowiedziałam się o tym spotkaniu i żałuję, że nie moglaś na nim być.

piątek, 02 października 2009

Czytam, czytam, ale nic nie piszę... Mam notatki do recenzji, ale nie mam siły się skupić na tyle, żeby coś sensownego sklecić. Jestem bardzo przemęczona, morderczy okres w pracy, gdzie muszę dużo pisać, niestety bez specjalnej przyjemności (terminy gonią). Jedyny relaks psychiczny to książki, jestem chora jeśli nie przeczytam codziennie choćby paru stron... Rano, przy herbacie, patrzę na bloga i smutnieję...  Jednak radość czytania to niekoniecznie radość pisania o tym, co się przeczytało. Pocieszam się, że przynajmniej jestem na bieżąco z nowościami książkowymi i z czytaniem recenzji na innych blogach. To codzienna dawka przyjemności. Podziwiam szczerze, że znajdujecie czas zarówno na czytanie, jak i na dopieszczanie swoich blogów.

Jeszcze milej otwierać paczkę z zamówionymi książkami, aż trzęsą mi się wtedy ręce, ten zapach nowości, szelest kartek, kuszące okładki... sama sobie kupuję prezenty :) Ostatnio (tzn. od sierpnia do września) aż trzy razy zaszalałam, muszę na to uważać, bo za chwilę książki będą stały w stosach na podłodze.

Mam nadzieję, że nie będę żałować. Księgozbiór powiększyłam o:


Zniknięcia Esme Lennox - Maggie O'Farrell
Asystentka magika - Ann Patchett
Przypadek Adolfa H. - Eric-Emmanuel Schmitt
Bracia - Da Chen
Aranżowane małżeństwa - Divakaruni
Hakawati. Mistrz opowieści - Rabih Alameddine
Znamię - Nancy Huston
Sędzia Di i złote morderstwa - Robert van Gulik
Stambuł - Orhan Pamuk
Rachuba świata - Daniel Kehlmann
Prawie doskonała - Marina Mayoral
Drogi do Santiago - Cees Noteboom
Wyjątek - Christian Jurgensen
Alabama song - Gilles Leroy
Księga złudzeń - Paul Auster
Przewodnik po królestwie ptaków Afryki Wschodniej - Nicholas Drayson
Radio Yokohama - Borek, Buczkowski
Smutny to oręż, co nie broni się słowem - Marina Mayoral
Uciekinierka - Alice Munro
Vita - Melania Mazzucco

Na omówienie natomiast czekają cierpliwie:
Pchli pałac - Elif Safak
Powrót do domu - Bernhard Schlink
Wicekról Ouidach - Bruce Chatwin
Eukaliptus - Murray Bail
Miasto odkupienia - Joseph O'Connor
Sól i szafran - Kamila Shamsie
Widma w mieście Breslau - Marek Krajewski
Kocie oko - Margaret Atwood
Lewiatan - Boris Akunin
Szkatułka z kości słoniowej - Jose Carlos Somoza
Opowieści starego Kairu - Nadżib Mahfuz
Kiedy byliśmy sierotami - Kazuo Ishiguro
Gdybym ci kiedyś powiedziała - Judy Budnitz

Rachunek wychodzi na niekorzyść książek przeczytanych, ale jakoś nie mogę oprzeć się kupowaniu...To bardzo miłe uczucie mieć tak duży wybór w zależności od dnia, nastroju, pokusy. Wydaje mi się jednak, że będę musiała część książek sprzedać lub oddać (takie przypadkowe, nie interesujące już mnie, kiepskie) i zostawić w domu te dobre i bardzo dobre.

Aktualnie utknęłam w środku "Kruka" Joela Rose'a - niestety, dość zawiedziona jestem...mimo, że to XIX- wieczny Nowy Jork, a jednym z bohaterów jest Edgar Allan Poe. Narodzić się nie może także recenzja z "Żarłocznego przypływu" Ghosha - chyba za wiele superlatyw przychodzi mi do głowy, bo baaardzo mi się podobało i nie mam do czego się przyczepić.

Marzę o wolnym weekendzie z książkami i żeby pojawił się odpowiedni nastrój do pisania także.... Wtedy zarzucę Was wpisami :). A na razie wracam do Kruka, w którym Poe pisze swoją niesamowitą, opartą na faktach, powieść.


niedziela, 02 sierpnia 2009

"Powrót do domu" Schlinka to jedyna książka, której nie udało mi się przeczytać podczas wakacyjnego pobytu nad morzem. Co nie znaczy, że nie jest dobra, przeciwnie - jestem w trakcie czytania i baaardzo mi się podoba. To, że nie sięgnęłam po nią w pierwszej kolejności, ma pewnie związek z jej tytułem...powrót do domu chciałam nieco odciągnąć w czasie. Powroty z leniwych wakacji do życia w wielkim mieście nie są łatwe.

Udało mi się więc przeczytać prawie cały wakacyjny stos (8 książek), ale kiedy ja je wszystkie opiszę?! Czytałam na plaży, w lesie, na balkonie i było mi bardzo dobrze. Wyliczyłam, że było to ok. 200 stron dziennie. Takiego tempa nie będę już miała na pewno w Warszawie.

W tym roku zabrałam książki odpowiednie klimatycznie na letnią porę roku (choć nie takie znowu lekkie), w większości azjatycko-afrykańskie (Kredens pełen życia, Sól i szafran, Kochankowie mojej matki, Pchli pałac. Wyjście z Egiptu, Żarłoczny przypływ, Wicekról Ouidach). Pierwsze miejsce (ex equo) zdobyły: Pchli pałac i Żarłoczny przypływ. Tuż za nimi - Wyjście z Egiptu. Pozostałe też calkiem niezłe, choć nie aż tak porywające. I tylko jedna odbiegała znacznie nastrojem, atmosferą - Miasto odkupienia, poważna, nawet nieco patetyczna, powieść o wojnie secesyjnej. Hmm.... teraz powoli będę wracała do każdej z nich, żeby ją opisać, przypomnieć sobie, przekazać to, co najbardziej mnie poruszyło. Czasem jest to trudne, bo człowiek pochłonięty jest już innymi sprawami, a i czyta też coś innego. Lubię jednak te powroty i ponowne skupienie się nad przeczytaną już książką. Wrzuciłam już pierwszą notkę o przeczytanej tuż przed wyjazdem książce Pettersona "Kradnąc konie" - jej nastrój jest naprawdę niezwykły.

Podczytuję też co u innych blogowiczów. Jednak lubię powroty ;-)

 

 

środa, 15 lipca 2009

Nareszcie! Plaża, las, spacery, książki, spokój. Czy to możliwe? Dwa tygodnie całkowitego oderwania się od codziennego pędu. Mam nadzieję, że się uda! Trzymajcie kciuki!

Nie zdążyłam sfotografować stosika wakacyjnych lektur, bo do końca nie mogłam się zdecydować, co zabrać. Będzie trochę dźwigania. Pojadą ze mną:

1. Kredens pełeń życia - Alexander McCall Smith, bo już stęskniłam się za Mmą Ramotswe, jedyną kobietą-detektywem w Botswanie i cudowną atmosferą tej serii;

2. Sól i szafran - Kamila Shamsie, zachęcona opiniami blogowiczek, mając nadzieję na wspaniałą przygodę;

3. Kochankowie mojej matki - Christopher Hope, w poszukiwaniu kolejnych biografii niezależnych, wyzwolonych kobiet-podróżniczek. I znów Afryka!

4. Pchli pałac - Elif Safak, koniecznie chcąc się zapoznać z najnowszym odkryciem literatury tureckiej;

5. Wyjście z Egiptu - Andre Aciman, zbierająca doskonałe recenzje żydowska saga rodzinna;

6. Żarłoczny przypływ - Amitav Gosh. Powieść o życiu na malutkiej wysepce gdzieś na południe od Indii...

7. Wicekról Ouidach - Bruce Chatwin, o brazylijskim bandycie, który staje się afrykańskim królem..

8. Powrót do domu - Bernhard Schlink. Zachwycona "Lektorem" odkryłam, że wyszła jeszcze inna książka tego pisarza. Czy będzie to ten sam klimat?

9. Miasto odkupienia - Joseph O'Connor, kontynuacja pięknej irlandzkiej sagi rodzinnej - "Gwiazdy mórz".

Wystarczająco ciekawe, odpowiednio zróżnicowane tematycznie? Chyba tak! Po powrocie wymienię się refleksjami z lektury i będę baaardzo ciekawa, co czytają na wakacjach inni blogowicze.

Do zobaczenia już w sierpniu.





 

wtorek, 26 maja 2009

Przeglądam katalogi zdobyte na targach książki, nie wszystkie jednak wpadły w moje ręce:)

A więc przede wszystkim wydawnictwo W.A.B. Piękny edytorsko katalog - jak zwykle - książki także coraz piękniejsze, a okładki - doskonałe graficznie. Zainteresowały mnie:
- Powracający głód - Jean-Marie Gustave le Clezio. Dotąd jakoś nie skusiła mnie żadna z wydawanych książek noblisty, ale ta ... posłuchajcie... "Le Clezio rekonstruuje historię swojej matki i wskrzesza dawny Paryż: zaułki, dzielnicę Montparnasse, tętniące życiem bulwary". Rzecz dzieje się w przede dniu II wojny światowej. Termin wydania - sierpień 2009
- Przeklinam tę rzekę - Per Petterson, którego Kradnąc konie zdobyła wielkie uznanie (również blogowiczów). Sądząc po cytowanych wypowiedziach krytyków jest to znów dojrzała, oszczędna i wyważona proza, nawiązująca stylem do klasyków powieści. Termin wydania - sierpień 2009
- Ewangelia ognia - Michel Faber, autor doskonałego Szkarłatnego płatka i białego i Jabłka i Bliźniąt Fahrenheit.. więc... mimo, że wątek już bardzo wyeksploatowany (tajemnica zaginionej księgi - "piątej ewangelii").. kto wie... może utalentowany Faber da sobie radę i z tą materią ;-). Sierpień 2009
- Czerwona róża, biała róża - Eileen Chang, zbiór opowiadań. Mam ogromną ochotę na takie nastrojowe perełki jak Ostrożnie pożądanie. Wspaniała okładka! Październik 2009.
- Dzieci umarłych - Elfriede Jelinek, znów noblistka, której twórczości nie znam...  Może więc tym razem... Książka uznana za jedną z najważniejszych powieści niemieckojęzycznych XX wieku, poruszająca m. in. problemy odpowiedzialności za zbrodnie faszystowskie. Wrzesień 2009.
- Ludzie wiatru - Vivianne Moore, pierwszy tom z pięcioczęściowej sagi o przygodach Normanów - lubię klimat średniowiecza, przygody, ale czy to nie jest jednak pozycja bardziej dla młodzieży? :-) Listopad 2009.
- Chińczyk - Henning Mankell, społeczno-polityczny thriller, bardzo już głośny... Czuję się mocno, bardziej niż do innych jego książek, zachęcona...


Wydawnictwo ZNAK zachwyciło szczodrością z okazji swojego 50-lecia. Była i promocja, z której ochoczo skorzystałam kupiwszy nowego Mendozę i Junota Diaza. Z tej okazji wydano też grę Znak Memory (znów będzie laurka, bo super wydana), którą otrzymał każdy kupujący coś w stoisku Znaku tego dnia... Niestety nie mam katalogu Znaku na cały rok, jedynie na maj, ale majowe nowości już kupiłam :)

Wydawnictwo Noir sur Blanc proponuje między innymi:
- Niedołęga - Patricia Highsmith, mistrzyni kryminału psychologicznego. Już jakiś czas krążę wokół jej książek. Może właśnie ta będzie pierwsza? Mam wielką ochotę...
- Pandora w Kongu - Albert Sanchez Pinol. Drugi człon trylogii zapoczątkowanej przez powieść Chłodny dotyk. A Pandora - posłuchajcie - łączy w oryginalny, twórczy sposób elementy XIX- wiecznego romansu przygodowego, powieści fantasy i satyry społecznej z refleksją na temat odpowiedzialności pisarza. Mniam!

Wydawnictwo Bellona wyda w tym roku m.in. dwa nowe zbiory opowiadań Margaret Atwood (Dobre kości i Morderstwo w ciemności).

Wydawnictwo Sonia Draga kusi nową książką Vikrama Chandry (autora Świętych gier) pt. Czerwona ziemia i obfity deszcz. Zachęcające są także: Miłość w ruinach - Walker Percy (czołowy przedstawiciel literatury amerykańskiego Południa), Połówka żółtego słońca - Chimamanda Ngozi Adichie (nigeryjska pisarka, autorka Fioletowego hibiskusa), Tam, gdzie żyją tygrysy - Jean-Marie Blas de Robles (wielowątkowa powieść o współczesnej Brazylii, ale nawiązująca do czasów konkwisty).

Z oferty wydawnictwa Muza zainteresowały mnie:
- Sekretna historia Costaguany - Juan Gabriel Vasquez.  Jedna z najbardziej niezwykłych powieści iberoamerykańskich ostatnich lat, nawiązująca do twórczości Josepha Conrada i jego powieści Nostromo. Nowość wydana w maju.
- Kolekcjoner dźwięków - Fernando Trias de Bes. Dziewiętnastowieczne Niemcy, świat opery i wielkich dzieł muzyki klasycznej - intrygujący thriller. Nowość wydana w maju.

 Sporo ciekawych książek wyda Albatros:
- Trzynaście księżyców - Charles Frazier, autora słynnego Wzgórza Nadziei. Znów o wojnie secesyjnej, Indianach... Lubię te klimaty.
- Cała seria nowych pozycji najbardziej brytyjskiego z Japończyków Kazuo Ishiguro - Malarz świata ułudy, Nokturny. Pięć opowiadań o muzyce i zmierzchu, Niepocieszony i Pejzaż w kolorze sepii. To już będzie (wraz z wcześniej wydanymi powieściami - Kiedy byliśmy sierotami, Okruchy dnia i Nie opuszczaj mnie) chyba cały dotychczasowy dorobek Ishigury. Brawa dla wydawnictwa, aż chce je wszystkie kupić! Nie wątpię, że każda jest świetna.
- Odpowiednie małżeństwo - Doris Lessing, ciąg dalszy Marthy Quest, której co prawda nie czytałam, ale mam ochotę na obie. Klimaty południowoafrykańskie i kobiece.
- Dwa tomy opowiadań Iana McEwana (Pierwsza miłość, ostatnie posługi; W pościeli) Wydawnictwo chce odcinać kupony od sławy świetnego pisarza, czy też naprawdę warto sięgnąć również po opowiadania? Nie wiem, generalnie wolę powieści, jednak... McEwan intryguje i kusi i zapewne jest mistrzem również krótkiej formy.
- Odruch serca - Toni Morrison, znów powieść laureatki nagrody Nobla. Historia czarnoskórej niewolnicy. Chcę!

Na zakończenie kilka pozycji z bogatej oferty wydawnictwa Rebis:
- Moja siostra, moja miłość - Joyce Carol Oates, kolejna mroczna powieść znakomitej kanadyjskiej pisarki. Musi być moja :-)
- Bezowocne czuwanie - Nadeem Aslam, druga książka autora rewelacyjnej, nominowanej do Bookera powieści Mapy dla zagubionych kochanków. Cudowna, liryczna i przejmująca - na pewno taka będzie. A! Dzieje się w Afganistanie.
- Dyskretne symetrie - Jeanette Winterson (lubię ją za Płeć wiśni, Podtrzymywanie światła, Namiętność). Miłosny trójkąt na pokładzie statku kosmicznego? Czemu nie! :-)
- Twoje drugie ja - Salley Vickers. Piękna okładka i temat - doświadczony psychiatra prowadzi terapię niedoszłej samobójczyni...

Ciekawe co za niespodzianki szykują nam inne wydawnictwa: Wydawnictwo Literackie Kraków, wydawnictwo Czarne, wydawnictwo Prószyński i S-ka czy Słowo-obraz-terytoria? Może wiecie?


 

niedziela, 24 maja 2009

Mam nadzieję, że już będzie lepiej i ponownie nabiorę chęci na blogowanie... Ostatnio nie miałam nastroju na pisanie, ale jakieś książki oczywiście wpadły mi w ręce. I tak, przeczytałam:

Za worek kości - Lluis Anton Baulenas, wstrząsająca, rozrachunkowa, na poły reportażowa relacja z czasów wojny domowej i dyktatury Franco w Hiszpanii; klimaty barcelońskie, doskonały scenariusz na film.

Płonął ogień twoich oczu - Tracy Chevalier, nieco słabsza niż poprzednie książki tej autorki (znakomite - Dziewczyna z perłą, Dama z jednorożcem) tym razem o 18 - wiecznym Londynie, o Williamie Blake'u i jego przyjaźni z dwójką dorastających dzieci.

Gra anioła - Carlos Ruiz Zafon, kolejna powieść o Barcelonie, świetne czytadło, bardzo klimatyczny dreszczowiec, dałam się wciągnąć bez reszty... Mimo że napisana wartko, sprawnie (może aż za sprawnie), to jednak nieco męczy nadmiarem klimatycznych efektów specjalnych, chciałoby się czegoś więcej, poza mistrzostwem formy.

Po rozstaniu - Zeruya Shalev, kolejna wspaniała książka tej izraelskiej pisarki (wcześniej wydane: Życie miłosne i Mąż i żona). Doskonała, bolesna wiwisekcja zycia emocjonalnego trzydziestokilkuletniej Eli, matki i żony, kochanki... Wnikliwa, wrażliwa, prawdziwie poruszająca proza, a przy tym doskonała literacko. Jestem jej absolutną fanką.

F.M. - Boris Akunin, również kolejna książka autora błyskotliwych, dowcipnych, historycznych kryminałów. Tajemnica nieznanej wersji Zbrodni i kary Dostojewskiego. Rzecz dzieje się równolegle we współczesnej i carskiej Rosji. Doskonały pomysł, wciągająca, pasjonująca opowieść.

Lektor - Bernhard Schlink, wzruszająca historia dziwnego związku chłopca z dojrzałą kobietą opowiedziana w powściągliwy, oszczędny, subtelny sposób. Piękna książka.

Gargulec - Andrew Davidson, świetny debiut kanadyjskiego pisarza, książka już prawie kuitowa. Wielowątkowa, taka powieść totalna - o miłości, nadziei, wierze, podróży w czasie i przestrzeni. Wewnątrz, jak w pudełeczku, kilka cudownych mitów/baśni.

Myślę, że doczekają się recenzji na moim blogu! Mam taki szczery zamiar - są tego warte!

A teraz o moich dzisiejszych zdobyczach z targów książki - nie mogłam oprzeć się atmosferze, a miałam tylko zobaczyć, co nowego w różnych, ulubionych wydawnictwach. Na oglądaniu niestety się nie skończyło...dzięki promocjom nie wydałam jednak aż tak dużo :-):

1. Czerwona sofa, Michele Lesbre, wydawnictwo Sonia Draga - skusiły mnie opinie blogujących koleżanek;

2. Tak wyszło, Amelie Nothomb, wydawnictwo Muza - zobaczymy, czym mnie zaskoczy tym razem pani Amelie...

3. Krótki i niezwykły żywot Oscara Wao, Junot Diaz, wydawnictwo Znak (50% taniej!) - nagroda Pulitzera 2008, zapewne coś zupełnie innego, niż zazwyczaj czytam :-)

4. Niezwykła podróż Pomponiusza Flatusa, Eduardo Mendoza, wyd. Znak - kryminalna zagadka, a w tle - narodziny chrześcijaństwa? Sądzę, że Mendoza świetnie sobie poradził...

5. Nocny bawół, Guillermo Arriaga, wyd, G&J Polska - mroczna historia miłosnego trójkąta...

Sporo, sporo tych nowości, bo jeszcze wcześniej zamawiałam w Merlinie... Leżą koło mnie na stole, patrzę, dotykam, podczytuję fragmenty. Duuuża przyjemność! Tym razem mam prawdziwy problem z wyborem. Jutro jakaś książka powędruje do mojej torby, a to będzie...

 

 

 

 

 

 

wtorek, 17 marca 2009

Nie mogę się zabrać do napisania recenzji. Wiosenne osłabienie, senność, zmęczenie, czy brak weny, pomysłu na recenzję?

Leżą koło mnie, już przeczytane:
Za worek kości, Lluisa-Antona Baulenasa - sensacyjna, mocna książka o frankistowskiej Hiszpanii i o Barcelonie, ale zupełnie nie w klimacie Cienia wiatru oraz Płonął ogień twoich oczu Tracy Chevalier, która urzekła mnie Dziewczyną z perłą i Damą z jednorożcem. Tym razem to klimat 18-wiecznego Londynu, w którym odbijają się echa rewolucji francuskiej. Jedną z postaci jest William Blake, który pojawia się w życiu młodych bohaterów. Niezła książka, ale nie tak porywająca jak poprzednie.

Teraz mam ochotę na pewniaki autorów, których znam, cenię, a za długo już odkładałam... Zaczęłam od nowej powieści Zerui Shalev Po rozstaniu (pisze absolutnie rewelacyjnie o kobiecych dylematach, ale jakoś nie mam nastroju na  bolesną wiwisekcję). Później miałabym ochotę na którąś z książek Joyce Carol Oates, np. Córkę grabarza (przeczytałam prawie wszystko, co wydano w Polsce), na Kocie oko Margaret Atwood, Kafkę nad morzem Murakamiego, Sen nr 9 Mitchella, Zygzaka Somozy. Ach, żeby było już zielono! To mnie wyleczy, mam nadzieję, z wiosennej depresji. Marzę już o czytaniu książek na ławce w parku, podczas wiosennego spaceru...

niedziela, 01 marca 2009

Oto moje najnowsze zakupy, nie oparłam się pokusie... Od góry na zdjęciu:
1. Gargulec, Andrew Davidson, powieść już zyskała sławę... Wybieram się na spotkanie z autorem, organizowane przez wydawnictwo WAB (4 marca, 18.30 w Cafe Kulturalna w Teatrze Dramatycznym w Warszawie). Mam nadzieję zdobyć autograf :-)
2. Skradzione dziecko, Keith Donohue - nabrałam chęci po przeczytaniu waszych recenzji na blogach. Klimat niezwykłej bajki.
3. Miasto odkupienia, Joseph O'Connor - ciąg dalszy bardzo interesującej historii z "Gwiazdy mórz", ale tym razem rzecz dzieje się w Ameryce, po zakończeniu wojny secesyjnej.
4. Kiedy byliśmy sierotami, Kazuo Ishiguro - powieść nominowana do Bookera, doskonałe recenzje blogowiczów. Mam nadzieję na co najmniej równie interesującą powieść, jak "Nie opuszczaj mnie".
5. Kamienni bogowie, Jeanette Winterson - powieść w klimacie fantasy, autorki znanej mi z innych książek ("Płeć wiśni", "Podtrzymywanie światła"). Trochę teraz żałuję tego wyboru, bo nie jestem miłośniczką fantasy... no ale zaryzykowałam :-)
6. Shantaram, Gregory David Roberts - grubaaśne tomisko, podobno rewelacyjna, przygodowo-podróżnicza o Indiach.

wtorek, 30 grudnia 2008

Zostawiły trwały ślad, na długo pozostaną we mnie. Zaskoczyły, pochłonęły, poruszyły mnie najbardziej w tym roku:

„Karzeł Mendla” Simona Mawera – niesamowita historia karła, potomka ojca genetyki, który własną wolą chciał odmienić swoje przeznaczenie, próbował zmierzyć się z Bogiem ... Błyskotliwa, poruszająca, wstrząsająca ...

„Odkrycie nieba” Harry’ego Mulischa – życie bohaterów jest tylko częścią boskiego planu, to On zaplanował spotkanie Onna i Maksa i wplótł w ich życie tajemniczą wiolonczelistkę. Trudno jednoznacznie zakwalifikować tę książkę: powieść filozoficzna, fantasy, powieść totalna, powieść o życiu ... Nie da się z niczym porównać.

„Alchemia pożądania” – Tarun J Tejpal – magiczna duchowość Indii, niesamowicie klimatyczna powieść o związku mężczyzny i kobiety. Wspaniała!

Za świetne uważam również: „Tę, którą nigdy nie byłam” Majgull Axellson, „Arthur i George” Juliana Barnesa, „Sens nocy. Spowiedź” Michaela Coxa, „Lato przed zmierzchem” Doris Lessing, „Strasznie głośno, niesamowicie blisko” i „Wszystko jest iluminacją” Jonathana Safrana Foera, „Czekając na śnieg w Hawanie” Carlosa Eire oraz „Zadymę w dzikim sadzie” Kiran Desai, której „Brzemię rzeczy utraconych” właśnie, z dużą przyjemnością, wybrałam ze swojego stosiku. Jeszcze pewnie znalazłoby się kilka J

Z ciekawością przeczytam Wasze podsumowania.

Życzę niesamowitych odkryć czytelniczych w nadchodzącym roku, a przede wszystkim więcej czaaasu na czytanie.

 
1 , 2
Aktualnie czytam